czwartek, 29 października 2015

Human Resource Machine

- Co robisz?
- Gram w Human Resource Machine.
- To ta nowa gra komputerowa, przy którą ostatnio ściągnęłaś?
- No.
- ... Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że masz wyłączony komputer?
- Absolutnie w niczym mi to nie przeszkadza. I proszę, nie mów teraz do mnie, bo nie mogę się skupić. 

 


Kolejna (moim zdaniem) perełka, która nieco przypadkowo wpadła w moje ręce. Niemniej jednak, gdy już wpadła, to za nic nie chciałam jej z rąk wypuścić. Twórcy dość znanego i popularnego World Of Goo, tym razem wypuścili na rynek fantastyczną grę do nauki programowania. I choć osobiście szczególnych ciągot do programowania nigdy nie miałam, tak ta gra wciągnęła mnie na kilka ładnych dni.

W grze wcielamy się w pracownika firmy Tomorrow Corporation. Do przejścia mamy 41 poziomów, w których dostajemy kolejno nowe zadania. Każdy poziom to nasz jeden rok spędzony w korporacji. I tak, jako świeżak, dopiero się uczymy i naturalnie pierwsze poziomy są bardzo proste. Możemy zobaczyć jak działają podstawowe komendy i co jesteśmy w stanie dzięki nim zdziałać z otrzymywanymi liczbami i literami. Kolejne komendy wprowadzane są stopniowo i powoli się z nimi oswajamy w coraz trudniejszych zadaniach. I nagle orientujemy się, że oprócz samego inbox i outbox mamy całą listę dodatkowych poleceń i o dziwo, wiemy co z nimi robić!

 
Dodatkowo, nie liczy się jedynie samo rozwiązanie zadania. Napisanie kodu to nie wszystko. Bonusowe punkty zdobywamy za napisanie kodu możliwie najkrótszego lub najszybciej działającego. I osobiście nie raz zastanawiałam się, skąd oni biorą te cele. Ja się cieszę, że udało mi się w ogóle stworzyć sprawnie działający kod a tu mi wyskakuje, że mogę spróbować skrócić go do 16. komend. 16?! Ja nie sądziłam, że da się zejść poniżej 60. a oni chcą 16?!
No może to tylko taka moja specyfika, ale jakoś zawsze wychodzą mi tasiemce (lub jak kto woli spaghetti) na dziesiątki poleceń. Ale szybkie są przynajmniej. 



Poziom trudności to moim zdaniem rośnie bardzo szybko. Niemniej jednak, mam wrażenie, że bardzo szybko się też do tego dopasowujemy, wchodząc a zupełnie nowe tory myślenia. Z jednej strony czujemy jak nasz mózg wspina się na wyżyny swoich możliwości, a z drugiej zdajemy sobie sprawę, że cokolwiek prostszego, byłoby już dla nas za proste. Trybiki pracują, głowa prawie paruje z wysiłku, a ja ciągle nie mam dość.


 W to wszystko wpleciona jest lekka fabuła, która przetacza nam się gdzieś w tle i daje całości bardzo sympatyczne dopełnienie. Do tego dołożono subtelną dawkę humoru i oczywiście przyjemną, wpadającą w ucho melodię. Gra zdecydowanie, oferuje nam coś jeszcze, poza samym żmudnym pisaniem kodów. 



Jeśli chodzi o samo programowanie, to ja nie wiem jaki z nim związek ma gra. No ok, piszę kody i mały, pocieszny ludzik wykonuje moje polecenia. Jednak grając w grę nie wyobrażam sobie nawet, jak może wyglądać prawdziwe programowanie. Co mi da w życiu to, że będę umiała za pomocą samego dodawania i odejmowania znaleźć czynniki pierwsze dowolnej liczby? Jaki program będę mogła dzięki temu napisać?
Jednak mój prywatny programista, zerkający mi przez ramię przez cały czas, co chwila kiwa głową z uznaniem, jakich to mądrych i praktycznych rzeczy uczy mnie gra. I zachwala twórców za naprawdę dobre podejście do tematu. I jego zdaniem, miałabym już niezły start, gdybym zainteresowała się prawdziwywm programowaniem. Nie zostaje mi nic innego jak wierzyć mu na słowo.


I muszę przyznać, że już dawno, żadna gra nie wzbudzała we mnie tyle emocji. Ileż to radości, gdy nagle, ni stąd ni zowąd okazuje się, że nasz kod działa (za pierwszym razem!!), mimo iż sami już nawet nie wiemy co w nim jest. Jaka to satysfakcja, gdy po dwóch dniach główkowania i ślęczenia z kartką i ołówkiem, nagle wpadamy na pomysł jak rozwiązać kolejny poziom, i to działa! I człowiek chodzi dumny po domu i tylko brakuje mu plakietki na piersi "Nowy Einstein". (Powinni załączać ją do gry od razu.)
Z drugiej strony ile to się włosów z głowy nawyrywa podczas kolejnego główkowania. I co z tego, że w końcu udało nam się przejść następny poziom, gdy kolejny zwala nas z nóg. Ile razy grając marudziłam i jęczałam, że "to musi być jakiś błąd w grze - tego się po prostu nie da zrobić", to trudno chyba zliczyć. I koniec radości i einsteinowania. I znów czarna rozpacz i nieprzespane noce w poszukiwaniu rozwiązania.



Podsumowując, gra potwornie przypadła mi do gustu. Kocham zagadki logiczne i w tym temacie doskonale się odnajduję. Niemniej jednak gra jest naprawdę trudna i wymaga od nas baaaaaardzo dużo myślenia. A już szczególnie od osób, które z programowaniem nie mają nic wspólnego, a z matematyką pożegnały się na maturze (jak ja). I nie wiem nawet, czy pocieszające jest to, że ta cała matematyka w grze to tylko dodawanie i odejmowanie. Nie, niestety to chyba mało pocieszające.

Dlaczego gra może podobać się dziewczynie:
Bardzo złożona i przyjemna gra logiczna, która będzie świetną rozrywką dla każdego, kto lubi pogłówkować. Ma przyjemną dla oka grafikę i ciekawą ścieżkę dźwiękową. Do tego zakrapiana jest dobrą dawką humoru i wcale nie trzeba siedzieć ciągle przy komputerze. Można zapisać sobie zadania i rozwiązać je najpierw na spokojnie na kartce papieru, w wolnej chwili.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz