poniedziałek, 7 września 2015

Desktop Dungeons

Nie wiem dokąd prowadzi mnie ciemny korytarz. Nie wiem co spotkam za rogiem, lecz wydobywające się zza niego odgłosy nie wróżą nic dobrego. Ściskając miecz w spoconej dłoni podchodzę bliżej do krawędzi ściany. Wyglądam w końcu ostrożnie i od razu cofam się w bezpieczny cień. Po plecach przebiega mi nieprzyjemny dreszcz. Nie wiem nawet czym jest ten potwór. Jest gigantyczny ale jego kły mają chyba wielkości mojego przedramienia. Dlaczego? Tauronie, dlaczego postawiłeś na mojej drodze właśnie to coś? 
Wzdrygam się czując coś pełznącego tuż obok. To tylko mały wężyk. Zabijam go jednym leniwym ciosem. Tylko co dalej? Nie mam szansy przecież pokonać tego czegoś... Może lepiej będzie gdy najpierw stoczę walkę z tą przeklętą kozą? 






Nie wiem co takiego jest w tej grze - nie pytajcie mnie. Ja ją po prostu kocham. Mam czasem wrażenie, że spędziłam przy niej więcej czasu niż przy niejednym najbardziej kultowym tytule i nadal nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego. Co jest w tej grze, że gdy już do niej usiądę to po prostu nie mogę się oderwać? Co sprawia, że ta z pozoru nieciekawa i niewiele mająca nam do zaoferowania gra, pochłonęła długie godziny mojego życia?



 W grze wcielamy się w śmiałka, który z niewiadomych nam powodów zszedł do lochów i postanowił walczyć z potworami, zdobywać skarby (pomagające w walce z potworami) i modlić się o łaskę bóstw (również pomagającą w walce z potworami). Jednym słowem zależy nam na tym, żeby oczyścić świat z potworów, które czymś nam zawiniły. Jednak droga do tego jest naprawdę trudna. Zwykle niestety kończymy jako łatwa pożywka dla nich niż waleczni pogromcy i zostaje z nas tylko mokra plama, ledwo zauważalna w ciemnościach.


A jak sama gra wygląda? Wygląda słabo. Oczywiście tylko na pierwszy rzut oka. Grafika z poprzedniego stulecia, bardzo minimalistyczne animacje i wszystko jakieś takie... skromne? Mamy małą mapę z porozrzucanymi na niej losowo potworami, kapliczkami i skarbami. Tylko tyle. A może aż tyle? 

Uważam, że największym atutem tej gry jest jej poziom trudności. Grając za pierwszym razem (czyt. za pierwszymi dwudziestoma dziewięcioma razami), nie bardzo wierzyłam, że tą grę da się w ogóle przejść. Że da się przejść w ogóle pojedynczą mapę. A potem nagle pokonałam swojego pierwszego bossa i czułam się jakbym zdobyła Everest. Potem, gdy już człowiek zaczął orientować się co zrobić, żeby wygrać, lub przynajmniej co zrobić żeby zminimalizować możliwość przegranej, było trochę łatwiej. I tak krok po kroku, odblokowując kolejne elementy gry, czułam, że wciągana jestem w nią coraz bardziej.

Na początku mamy bardzo niewiele opcji wyboru postaci. Pięć ras (z możliwych siedmiu) i cztery klasy (z dziewiętnastu). Całą resztę musimy sobie dopiero odblokować. A odblokowujemy je, wygrywając gry konkretnymi postaciami, w konkretnych lokacjach. Z czasem także dochodzi nam więcej map, na których możemy podjąć wyzwanie, dochodzą nowe potwory, przedmioty, czary i wiele więcej. Ponadto każda klasa i każda rasa ma naprawdę ciekawe unikatowe umiejętności i warto porządnie zastanowić się jak chcemy je połączyć.

Walka z potworami natomiast polega na znalezieniu sobie spośród widocznych na mapie tych, z którymi mamy jakiekolwiek szanse i ostrożnemu atakowaniu. Dostajemy obrażenia za każdym razem gdy sami zaatakujemy (czasem to nie tylko obrażenia fizyczne) i musimy liczyć na to, że ukatrupimy stwora, zanim on ukatrupi nas. Tutaj też pojawia się ciekawy element gry. Potwory (z jednym chyba wyjątkiem) nie poruszają się. Znaczy to, że możemy odejść od nich w każdym momencie w trakcie walki, odnowić sobie życie i manę i wrócić kiedy nam wygodnie. Jednak w tej grze regeneracja zdrowia nie jest wcale taka prosta.

Zdrowie i mana nie regenerują się "same". Odnawiamy je za pomocą eliksirów (których jest bardzo mało, więc to najlepiej zawsze zostawić na walkę z bossem), bądź odkrywając kolejne miejsca na mapie. A że mapa też nie jest nieskończona (jest całkiem mała), to nie możemy odnawiać many i życia w nieskończoność. Możemy to robić naprawdę w małym stopniu i dlatego musimy to robić mądrze. Ułatwieniem jest to, że przy zdobywaniu następnego levelu także odnawia nam się cała mana i zdrowie. Ach, no i zapomniałam o najważniejszym. Gdy odnawiamy sobie życie i manę poprzez odkrywanie nowych terenów jednocześnie uzdrawiamy wcześniej zranione przez nas potwory. Więc jeśli już chcemy coś pokonać to najlepiej mieć pewność, że pokonamy to za jednym razem. W innym wypadku tracimy tak cenne zdrowie i manę, kompletnie na marne.

Dodatkowo, gdy skoczymy grę (na skutek zabicia bossa lub śmierci z łap któregoś ze stworów) pokazuje nam się plansza ze zdobytymi przez nas osiągnięciami w danej rozgrywce i otrzymanymi za nie punktami. I co lubię najbardziej: nawet jeśli zginiemy na samym początku, to jakieś osiągnięcia zdobywamy! Np. "skończ grę nie wykorzystując żadnego eliksiru zdrowia/many" lub "skończ grę nie używając czarów". I punkty lecą. :)


Zaznaczę, że grałam tylko w wersję demo (dostępną do ściągnięcia na stronie twórców - o tutaj). Pomyślałam, że jak gra okaże się fajna i przejdę całe demo to ściągnę pełną wersję. Jednak po przegraniu setek tysięcy godzin, nadal nie udało mi się przejść tego cholernego dema! Szczerze zaczynam wątpić, czy niektóre wyzwania da się w ogóle zrobić, jednak nie poddaję się. W końcu jednak skuszę się też na tą pełną wersję. Skoro gra tak bardzo mi się spodobała to chyba twórcy zasługują na moje wsparcie, nie?

Screen z pełnej wersji gry.

Podsumowując. Uwielbiam tą grę. Jest świetna zarówno gdy mamy tylko chwilę czasu (jedna gra zwykle trwa kilka minut) jak i gdy chcemy zabić go dużo więcej (np. w długie nudne wieczory). Ma prostą grafikę, kilka bardzo charakterystycznych wstawek dźwiękowych i mimo swojej prostoty, jest prawdziwym wyzwaniem! Dużo jednak zależy od szczęścia i tego jak wygeneruje nam się mapa.

Dlaczego gra może podobać się dziewczynie:
Jest nieskomplikowana i ciekawa. Gra zdecydowanie stawia na logikę i kombinowanie - nie polega na zwykłym tępym zabijaniu potworów. Odblokowywanie kolejnych elementów pozytywnie motywuje i zachęca do dalszej gry.

2 komentarze:

  1. nadałabyś się do rozmów z moim męzem ;D On lubi takie cuda ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Niepotrzebnie udostępniali tak grywalną wersję demo, ale z drugiej strony fajnie pograć w coś ciekawego - i to za darmo :)

    OdpowiedzUsuń