niedziela, 13 września 2015

De Profundis

Witaj!

 Przepraszam, że odpisuję dopiero teraz, lecz naprawdę nie mogłam znaleźć wolnej chwili w ostatnich dniach. Twój list szczerze mnie poruszył. Gdybym Cię nie znała, z pewnością nie uwierzyłabym w tą historię. Do tej pory czuję nieprzyjemny dreszcz, gdy wspomnę Twoje słowa. Nie jestem pewna, czy  nie powinieneś się wycofać z tego dziwnego przedsięwzięcia. Moim zdaniem cała sprawa jest bardzo podejrzana i nie ukrywam, że martwię się o Ciebie. Zrobisz jednak co uważasz za słuszne, tylko obiecaj, że nie przestaniesz do mnie pisać! Umarłabym ze strachu, gdybyś teraz zerwał ze mną kontakt.
Załączam wraz z listem informacje o roślinach, o które mnie pytałeś.

Pozdrawiam
F.

P.S. Ostatnio często budzę się w nocy i mam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Błagam, wracaj jak najszybciej!

Ta gra jest inna niż wszystkie. Nie potrzebujemy do niej planszy, kart, kostek czy pionków. Możemy się obejść bez komputera. Nie musimy się spotykać ze znajomymi, żeby pograć. Co więcej nie musimy nawet znać ludzi, z którymi gramy! Jedyne czego naprawdę potrzebujemy to ogromne pokłady wyobraźni, kartkę, długopis i kogokolwiek, kto podejmie się grania razem z nami. Nawet jeśli mieszka on na drugim końcu świata.

De Profundis jest grą wyobraźni, bazującą na wysyłanych sobie listach/wiadomościach. W dobie komputerów, można oczywiście posłużyć się  e-mailami, zamiast chodzić na pocztę. A całość jest niezwykłą psychodramą, która ma za zadanie wniknąć w nasze życie tak, aby gra towarzyszyła nam przez cały czas. Psychodrama, jest czymś w rodzaju klasycznego RPG (Role Playing Game), z tą różnicą, że nie potrzebujemy do niej mistrza gry. To gracze tworzą postaci, świat, fabułę i wszystko inne. Nie umawiamy się jednak z góry na żadne konkrety tylko pokrótce decydujemy się, wokół jakich wielkich wydarzeń ma się całość kręcić.



Nie ma znaczenia czy postanowimy wniknąć do świata Lvecrafta i rozwiązywać tajemnice starszych bogów, czy chcemy wcielić się w parę kochanków walczących o swoją miłość, czy postanawiamy zostać współczesnymi poszukiwaczami skarbów, którzy natrafiają na trop grobowca Dżyngis Chana. Naszym zadaniem jest po prostu puszczenie wodzów wyobraźni i przelanie jej na papier.

Zaczynamy niewinnie. Kilka pierwszych listów, w których opisujemy siebie, to kim jest nasza postać, gdzie mieszka, czym się zajmuje. Przy okazji zarysowujemy trochę główny wątek fabuły, który będziemy chcieli rozkręcić. Ważne jest jednak aby pozwolić mu płynąć spontanicznie. Pisząc i czytając kolejne listy, powoli budujemy cały otaczający nasz świat i kolejne wydarzenia. Należy pozwolić sobie na spontaniczność i prawdziwe wczucie się w grę.


 Dla De Profundis musimy zarezerwować specjalny czas. Nie może być tak, że w przerwie obiadowej  pracy, naprędce odpisujemy na ostatnio otrzymany list, a w międzyczasie cały czas myślami jesteśmy na czekającym nas za chwile spotkaniu. Nie. Powinniśmy znaleźć taki moment w ciągu dnia (najłatwiej wieczorem) , gdy w spokoju będziemy mogli siąść sobie przy biurku, zapalić klimatyczną lampkę, powiedzieć domownikom, żeby przez piętnaście minut czy pół godziny nie przeszkadzali nam, i na spokojnie zniknąć w świecie listów. Czytamy ostatnio odebrany i na spokojnie, zapominając o naszej prawdziwej rzeczywistości, wcielamy się w swoją postać i jej dłonią odpisujemy naszemu towarzyszowi. Niech taki wieczór będzie chociaż raz na tydzień. To w zupełności będzie wystarczyło, jeśli naprawdę nie mamy więcej czasu.

Jest kilka ważnych zasad, którymi powinniśmy się kierować podczas gry, takich jak wybór gracza prowadzącego, nakręcanie fabuły, wprowadzanie nowych postaci w trakcie gry czy to jak w ogóle ją kończymy i wszystko można wyczytać w niedługiej książce Michała Oracza "De Profundis - gra na pograniczu szaleństwa". Tam bardzo wyraźnie opisane jest krok po kroku jak najlepiej i najsprawniej poprowadzić całą grę, utrzymując niezmiennie jej klimat. Jednak to jak zdecydujemy się ją pokierować i czego od niej oczekujemy, zależy wyłącznie od nas samych.

 
Wychowałam się na "Niebezpiecznych związkach", "Drakuli" i "Cierpieniach młodego Wertera" i zawsze uwielbiałam zarówno powieści pisane listami jak i samo pisanie listów. Do mnie, ten rodzaj gry bardzo przemawia. Oczywiście w naszych czasach spokojnie można zamienić listy na e-maile jednak należy pamiętać, aby pilnować klimatu. Umiejętność wczucia się w tworzoną przez nas fabułę jest absolutną podstawą tej gry. Jeśli zamierzamy grać natomiast z kimś, kto mieszka z nami pod jednym dachem (partnerem lub rodzeństwem), można zostawiać sobie w określonym miejscu, listy pisane odręcznie. Myślę, że to bardzo fajna gra dla par, szczególnie gdy oboje macie bujną wyobraźnię i chcecie coś razem robić a nie macie zbyt dużo czasu dla siebie.

Gra pozwala oderwać się od szarej rzeczywistości i na chwilę możemy stać się kimś innym. Możemy pozwolić sobie zapomnieć o pracy, szkole, głośnych dzieciach, problemach rodzinnych. Możemy na te kilka chwil w tygodniu pozwolić sobie zmienić się w szanowane biologa z wybitnego uniwersytetu, czy zapaloną kwiaciarkę marzącą o niezwykłej miłości czy podróży dookoła świata, lub stać się służącym/pracownikiem znanego naukowca, któremu chcemy ukraść dorobek jego życia. Wszystko zależy od nas.

 
Najtrudniejsze z tego wszystkiego, to znalezienie chętnego do gry. Jeśli nie masz nikogo z kim mógłbyś/mogłabyś pograć a chcesz spróbować, zostaw w komentarzu adres e-mail i spróbuj tutaj znaleźć kogoś, kto może okazać się do tego świetnym towarzyszem.

Dlaczego gra  może spodobać się dziewczynie:
To Ty decydujesz o tym, kim i w co chcesz grać. Możesz stworzyć swój własny, unikatowy świat, wcielić się w kogokolwiek zapragniesz i robić na co tylko masz ochotę.

1 komentarz: