niedziela, 2 sierpnia 2015

XCom - gra planszowa

Dowódca potrzebuje chwili na zastanowienie się. Chciałby się skupić i przekalkulować wszystko na spokojnie. Ale nie ma na to czasu! Decyzja musi być podjęta już! Dodatkowe badania czy nowe satelity? Wspomóc jednostki wysłane na misję czy skupić się na obronie bazy? Pomoc atakowanej Afryce, poświęcenie kolejnych jednostek, rekrutacja nowych naukowców. Brakuje pieniędzy na naukę i wszystko pozostałe. I jeszcze co chwila coś się psuje! A teraz to przeklęte UFO zaczęło zakłócać łączność... I wszystko to na jego głowie. I te wymowne spojrzenia, jakby to wszystko to była jego wina. Żeby tylko dali mu chwilę na spokojne zastanowienie się. Odeprą tą cholerną inwazję, choćby nie wiem co!
I kolejny telefon wyrywa go z zamyślenia. Australia padła. Azja będzie następna jeśli czegoś szybko nie wymyśli. 




Z góry zaznaczam, że nie grałam (jeszcze) w komputerową wersję gry. Miałam okazję ją tylko obserwować, ale wszystko przede mną. Jeśli jednak chodzi o planszówke to jest ona jak dla mnie naprawdę nietypowa i póki co chyba jedyna w swoim rodzaju.

No właśnie jest na razie chyba jedyna taka grą. No bo wyobraźcie sobie. Kupiliście grę, wracacie z nią szczęśliwi do domu, odpakowujecie i chcecie rozłożyć, żeby zobaczyć jak wygląda i z czym to się w ogóle je. I nagle orientujecie się, że w pudełku czegoś brakuje. Gdzie jest instrukcja do gry? Człowiek patrzy na moc żetonów, figurek, kart, znaczników i spodziewa się porządnej lektury a tu tylko jakiś świstek z instrukcją jak przygotować planszę. A reszta? A reszta jest w aplikacji.



Nie wiem czy oprócz XCom'a została jeszcze wydana jakaś gra, która opiera się na stworzonej do niej aplikacji. To ona mówi nam kto ma wykonać aktualnie swoją turę, co dzieje się na planszy, gdzie i kiedy pojawiają się wrogowie i co należy zrobić. A wszystko to... na czas. Decyzje należy podejmować naprawdę szybko a jest to o tyle trudne, że trzeba skoordynować jakoś działania czterech osób, które maja zupełnie inne funkcje i zadania. Niejednokrotnie trzeba robić kilka rzeczy na raz i jednocześnie skupiać się na swojej części stołu i słuchać dookoła co kto do ciebie mówi. I z napięciem czeka się na koniec fazy czasowej, żeby w końcu można było chwilę odetchnąć i porzucać na spokojnie kostkami.



W grze może brać udział od jednej do czterech osób, lecz z dotychczasowych doświadczeń wynika, najlepiej gra się właśnie przy pełnym składzie. Za każdym razem do obsadzenia są cztery stanowiska (dowódca, główny naukowiec, główny oficer i kapitan) i przy mniejszej liczbie graczy i tak trzeba rozdysponowywać między sobą wszystkie cztery. A, że część gry jest na czas i w pewnym momencie każdy i tak ma dość sporo rzeczy do ogarnięcia to dodawanie sobie kolejnych elementów może zacząć frustrować. Osobiście jednak uważam, że gra najprzyjemniejsza jest przy czterech graczach.

Fabularnie natomiast musimy obronić Ziemię przed najazdem obcych. I dlatego też podchodziłam do tej gry jak pies do jeża. Nie moje klimaty. SiFi mnie specjalnie nie kręci i najazdy UFO nie budzą mojego entuzjazmu. Chciałam jakoś dyplomatycznie ominąć swój udział w grze ale ostatecznie (jako, że brakowało czwartego) zgodziłam się. I nie żałuję! Gra wciąga potwornie. Trzyma w napięciu, zmusza do szybkiego podejmowania decyzji i ciągłej kooperacji. Mimo iż każdy gracz skupiony jest na swoim zakresie działań to trzeba ciągle kontrolować na co można sobie pozwolić, czy nie spasować i nie dać komuś innemu większego pola do popisu, czy jakoś pomóc lub może po prostu nie przeszkadzać. Dużo się dzieje i po jakimś czasie kompletnie przestało mi przeszkadzać, że walczymy z obcymi zamiast na przykład z epickimi smokami czy mrocznymi zombiakammi.



Czymś co jeszcze na początku wzbudzało moje wielkie wątpliwości była sama aplikacja. Bo jak to? Mamy grę planszową a wymaga się od nas ingerencji komputera/telefonu. Cała planszówkowość gry w ten sposób umiera! Jednak przyznaję, że dzięki temu gra idzie w błyskawicznym tempie i naprawdę nieprzewidzianym torem. Nie dałoby się całkowicie analogowo odwzorować decyzji podejmowanych na bieżąco prze aplikację. Wprowadzany do niej po każdej turze obecny stan gry i na tej podstawie decyduje ona o tym co dalej nas spotyka. Przyznaję, że to świetne rozwiązanie ALE... co gdyby ktoś nie miał smartfona, tableta ani dostępu do internetu? Albo chciałby pograć gdzieś w lesie, albo nad jeziorem i padnie mu bateria? Albo klimatycznie przy świetle świec z dala od techniki? No nie da się.

Może trochę przesadzam z tym wymyślaniem na aplikację jednak, mimo iż gra się z nią naprawdę rewelacyjnie, to dalej jest to dla mnie trochę minus tej gry. Dla mnie gra planszowa to gra planszowa i nie jestem zwolennikiem tego typu połączeń jak w XCom. I tak zewsząd zalewani jesteśmy coraz to nowszymi technologiami i są przecież oddzielnie gry komputerowe. Gdy siadam do planszówek to chciałabym się oderwać od komputera i nie podoba mi się wymuszanie jego użycia podczas gry przy stole. Może jestem staroświecka i już niedługo zostaniemy zalani przez podobne gry z aplikacjami, niemniej jednak póki co wolę zostać przy tradycyjnych figurkach i kartonikach.



Jeśli chodzi o wydanie to gra jest starannie zrobiona i naprawdę przyjemna dla oka (mimo że to cały czas SiFi). Stonowana kolorystyka utrzymana w klimacie i bardzo wyraźne elementy dla każdego gracza, które trudno pomylić. Do czego jeszcze można się przyczepić to znaczniki kontynentów. Konturowe miniatury służą do zaznaczania poziomu paniki na każdym kontynencie i wydawać by się mogło, że znając podstawy geografii, nie będą nam sprawiać kłopotu jednak są na tyle małe i jednolite, że podejmując szybko decyzje w fazie czasowej można się pomylić. Dlatego też zaserwowaliśmy grze własny upgrade i pokolorowaliśmy znaczniki i kontynenty na planszy na oddzielne kolory.



Jeszcze jedną modyfikację do gry, którą można łatwo wprowadzić to zamienienie kości obcych - k8 - na k10 lub k12 co daje nam szansę na częstsze przerzucanie własnych kości a co za tym idzie łatwiej nam wykonywać misje i zadania. Jak najbardziej poziom trudności wybieramy również w aplikacji, lecz na dobry początek można tą drobną zmianę wprowadzić w kilku pierwszych rozgrywkach. Z drugiej strony, dla bardzo ambitnych, czemu nie k6?



Pomijając moje wszelkie anse co do klimatu i apki, grę oceniam jako naprawdę świetną. Jest ładnie i starannie wydana, rozgrywka jest szybka czego się nie spodziewałam przy grze tych rozmiarów i tak złożonej no i jest kooperacyjna, co dla mnie jest wielkim plusem. Zasady nie są skomplikowane i gdy ktoś nowy dochodzi do gry to wystarczy tak na dobrą sprawę wyjaśnić mu tylko zakres działań jego postaci a całą resztę może podejrzeć już podczas rozgrywki. Osobiście mogę polecić grę z czystym sumienie.

Dlaczego gra może się podobać dziewczynie:
Gra jest stosunkowo prosta i szybka. Gracze grają razem i pomagają sobie. Jest bardzo klimatyczna (łącznie z dźwiękami z aplikacji, które pozwalają utrzymać atmosferę) i ładnie wydana.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz