wtorek, 4 sierpnia 2015

Papers, please

Patrzysz z niechęcią na ciągnącą się kolejkę ludzi przed twoim okienkiem. Odwracasz głowę w stronę zegara i wzdychasz ciężko. Nie znosisz tej pracy. Przytłacza cię presja i pośpiech. Myślisz o rodzinie, którą musisz wyżywić i o przełożonym, który wisi nad tobą jak sęp gotów rzucić się na swoją ofiarę gdy tylko osłabnie z sił, aby rozszarpać ją zanim jeszcze na dobre zdechnie. Wiesz, że tylko czekają na twój błąd. 
- Następny! - krzyczysz przez głośnik.
Patrzysz na starą, zasuszoną kobietę, która podaje ci dokumenty. Wygląda pospolicie i niewinnie ale ty już nie ufasz nikomu. Będziesz przeglądał jej papiery tak długo aż upewnisz się, że jest naprawdę tym za kogo się podaje. Sprawa jest prosta albo ty albo ona, a dla ciebie to żaden wybór. 




Jest rok '82. Zostajemy wylosowani do pracy na przejściu granicznym i wraz z rodziną przeprowadzamy się do nowego miasta. Nasza praca wydaje się być naprawdę prosta. Wystarczy sprawdzić czy ludzie, chcący dostać się do naszej wspaniałej Arstotzki, mają ważne i prawdziwe dokumenty. Mamy do tego moc pomocy, jak notatki od przełożonych, książeczkę z opisem wszystkich papierów, możemy użyć prześwietlenia jeśli uznamy to za konieczne czy zebrać odciski palców. To wszystko musimy tylko porównać z dokumentami, które podają nam kolejni przyjezdni. I w zasadzie na tym polega cała gra. Proste, nie?



Twórca postarał się jednak, żeby gra wcale prosta nie była. Owszem, zaczyna się niewinnie. Pierwszego dnia wystarczy wpuszczać tylko swoich rodaków. Potem dopiero granice otwierają się dla reszty. Jednak z każdym kolejnym dniem dochodzą nowe dokumenty, zmieniają się, dostajemy nowe polecenia i zastrzeżenia, musimy przeprowadzać coraz to bardziej szczegółowe kontrole a każda nasza decyzja może zadecydować o tym jak potoczy się gra. Więc owszem, na początku jest łatwo a potem, nie wiadomo kiedy, sprawdzenie jednej osoby zaczyna przeciągać się w nieskończoność. Pieczątki, miasta, szczepienia, bomby, odciski palców, wzrost, waga, daty i wiele wiele innych! Do tego dokumenty dyplomatyczne, przepustki specjalne, łapówki i aż trudno wszystko spamiętać. A pamiętać trzeba!



Każdy dzień pracy ma limit czasowy. Za każdego prawidłowo sprawdzonego petenta otrzymujemy pieniądze, czyli naszą pensję, za którą musimy opłacić mieszkanie, rachunki, utrzymać rodzinę i zapewnić im to czego będą potrzebowali. Jednocześnie chcemy się wzbogacić na tyle, żeby przenieść się do większego mieszkania i samemu poprawić swój komfort życia. Każdego dnia staramy się odprawić jak najwięcej ludzi, bo gdy zacznie brakować pieniędzy to od nas będzie zależało czy zrezygnujemy z ogrzewania, jedzenia czy leków dla chorego syna.



Gra dodatkowo, bardzo gra na emocjach. Oprócz stresu związanego z szybkim sprawdzaniem dokumentów, dochodzą jeszcze życiowe tragedie. Przychodzą do nas ludzie błagający o pomoc i przymrużenie oka na drobne nieścisłości w papierach. Spotykamy rozdzielane rodziny i nieszczęśników pragnących lepszego życia. A my mamy tylko dwie pieczątki - czerwoną i zieloną - i świadomość, że czyjś los jest zależny tylko od tego, po którą sięgniemy. A sprawy nie ułatwiają terroryści, przemytnicy, tajni agenci i kryminaliści poszukiwani listami gończymi.

Gra, choć z pozoru łatwa, w praktyce jest naprawdę ciężka, a każdy nasz wybór może zadecydować o tym jak potoczą się losy nasze i naszej rodziny. Utrzymana jest w ponurym klimacie, a sroga władza jest bezlitosna dla jej wrogów i przeciwników. Nie wiemy czy wizyta inspektora zwiastuje naszą zsyłkę do obozu pracy czy podwyżkę. Do tego, od samego początku towarzyszy nam niezwykle charakterystyczna, wpadająca w ucho acz złowroga muzyka.



Moim zdaniem jest to kawałek dobrze zrobionej gry. Wciąga, porusza, stawia przed nami moralne dylematy i jednocześnie wymaga nie lada zręczności. Bardzo łatwo zrobić ten jeden fałszywy krok i cały czas trzeba mieć się na baczności. Do tego ilość dokumentów do sprawdzenia może przyprawić o zawrót głowy a w tle cały czas mamy niemiłosiernie tykający zegar. Gra jest jednak na tyle krótka, że spokojnie można przechodzić ją kilka razy, sprawdzając inne zakończenia i przekonując się co by było gdybyśmy, jednak wpuścili tego czy innego podejrzanego typa.

Osobiście polecam tę pozycję każdemu. Nie powiem, żeby można się było przy niej łatwo odstresować jednak z pewnością dostaniemy niezłą dawkę adrenaliny.
Glory to Astotzka!



Dlaczego gra może podobać się dziewczynie:
Stawia na spostrzegawczość, cierpliwość i precyzję. Musimy podejmować trudne decyzje, wybierając czy kierujemy się sercem czy rozumem. Jest bardzo klimatyczna i wciągająca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz