piątek, 28 sierpnia 2015

List Miłosny

- Przykro mi ale księżniczka nie przyjmuje gości - odparła chłodno strażniczka. 
- Doskonale rozumiem, jednak przybyłem nie z czystej przyjemności, lecz aby dać jej lekcję śpiewu.
- Z tego co wiem, księżniczka ma już nauczyciela - odarła chłodno kobieta.
- A o co to zamieszanie? - spytała podchodząca bliżej pokojówka.
Spojrzała znacząco na mężczyznę w drzwiach i dała mu krótki sygnał dłonią.
- Już pań nie niepokoję. Już odchodzę. Tylko czy mógłbym prosić o przekazanie księżniczce tych nut? Zaręczam, że czeka na nie.
Pokojówka waha się przez chwilę, widząc zacięte spojrzenie strażniczki.
- Zobaczę co da się zrobić - mówi w końcu, zabierając, wyciągniętą w jej stronę kopertę.




Na wstępie muszę zaznaczyć jedną, bardzo ważną rzecz. Wydawcy zrobili tej grze wielką krzywdę, publikując ją pod tym tytułem i w tej właśnie postaci. List Miłosny wygląda bardzo niepozornie, zajmuje śmiesznie mało miejsca i jest naprawdę dobrze zrobiona grą. Rozumiem jednak, że fanów przedwiecznych potworów, kosmicznych podbojów i walk z tajemniczymi obcymi, czy miłośników magii, wybuchów i sekretów, może z początku nie zachęcić. Jenak ręczę, że warto sięgnąć po tę grę!



W grze mamy za zadanie, za pośrednictwem różnych postaci, dostarczyć do księżniczki list miłosny i przekonać ją, że to my jesteśmy jej prawdziwymi i najszczerszymi wybrankami serca. Wygrywa osoba, która najszybciej osiągnie potrzebny do zwycięstwa wpływ, czyli ten kto wygra odpowiednią ilość rund.

Skromna talia, którą mamy do dyspozycji, składa się z ośmiu różnych postaci z przypisanymi do nich różnymi wartościami i zdolnościami. Jest ich w zasadzie tak mało i są tak proste, że nie trudno je wszystkie wymienić:
1 Strażniczka (5 w talii) - zgadnij kartę przeciwnika
2 Ksiądz (2) - Obejrzyj kartę przeciwnika
3 Baron (2) - Porównaj się z przeciwnikiem. Osoba z niższą kartą przegrywa.
4 Pokojówka (2) - Do następnej rundy, nie działają na ciebie żadne karty.
5 Książę (2) - Jeden gracz odrzuca swoją kartę
6 Król (1) - Wymień się z kimś kartą
7 Hrabina (1) - Jesli masz króla lub księcia musisz ją wyłożyć.
8 Księżniczka (1) - Przegrywasz jeśli ją wyłożysz.
I to jest praktycznie wszystko co trzeba pamiętać aby grać!

Na początku wszystko to wydaje się zbyt skromne, niepozorne i ubogie, lecz ta gra ma ogromny potencjał! Nie sposób przewidzieć, czy rozdanie skończy się po pierwszej rundzie czy do ostatniej karty będziemy prowadzić zażartą walkę. Czy uda nam się przetrzymać w ręku księżniczkę tak, żeby nikt się nie zorientował i czy w miarę szybko uda nam się wyeliminować przeciwników. W zależności od tego jakie trafią nam się karty będziemy musieli szybko podjąć decyzje co powinniśmy zrobić i jak właściwie zagrać. I wcale nie chodzi o to, żeby długo myśleć nad tym którą kartę wyłożyć. Na to, często niestety nie mamy wpływu. Ważne jest jednak JAK to zrobimy.



Wbrew pozorom w grze trzeba całkiem sporo blefować. Zarazem musimy za wszelką cenę sprawić, aby przeciwnicy nie zorientowali się, jakie mamy karty, jak i samemu zgadnąć co kryją u siebie. Kamienna twarz, zmyłki, niepozorne z pozoru grymasy - wszystko to jest nieodłącznym elementem tej gry. To nie zwykłe wykładanie kart. To prawdziwa i zażarta walka o tą cholerną księżniczkę.

Jeśli chodzi o wydanie, to gra jest zrobiona bardzo ładnie i wygodnie. Grafiki i czcionka oddają całkiem nieźle dworski klimat. Karty są czytelne, instrukcja jasna i prosta a do tego dla każdego gracza jest karteczka ze skrótowym opisem postaci. Do tego ładny, niewielki woreczek i kostki określające zdobyty przez nas wpływ. ...No dobra, te kostki trochę nieudane moim zdaniem. Pozwoliliśmy sobie zamienić je na serduszka-rany z Runebounda. Troszkę bardziej pasują klimatem do gry niż... czerwone sześcianiki.
Trzeba jednak przyznać, że w tej grze nie ma niczego, czego być nie powinno. 



Dodatkowo grę można zabrać ze sobą absolutnie wszędzie, bo mieści się spokojnie nawet do kieszeni. Można grać w szkole pod ławką, w pociągu, samochodzie, na pikniku, na plaży czy gdzie tylko sobie wymyślimy a grać możemy spokojnie do czterech graczy. A grać można w to, absolutnie w nieskończoność. Nie wiem na czym polega fenomen tej gry, jednak jak dotąd, jeszcze nie zdążyła mi się znudzić.

Jak wspominałam na początku, uważam że wydawcy trochę ją skrzywdzili. Nazwa List Miłosny, może nie być specjalnie zachęcająca, szczególnie dla męskiej części populacji graczy, jednak samo to nie powinno nas zniechęcać do niej. Myślę, że dobrze by jej zrobił przedruk pod inną postacią, tak jak miało to miejsce w przypadku Coupa, który w Polsce wydany został jako Światowy Konflikt, z zupełnie innymi postaciami, jednak dalej na tych samych zasadach.



Podsumowując. Gra, moim skromnym zdaniem, jest naprawdę dobra. Jest szybka, prosta, wygodna do zabrania ze sobą wszędzie gdzie tylko chcemy i nie nudzi się szybko. Ma zasady dostosowane zarówno dla dwóch graczy jak i większej ilości, a rozgrywki są z reguły bardzo nieprzewidywalne. Dodatkowo jest tak tania, że uważam iż wstyd nie posiadać jej w swoim domu.

Dlaczego gra może podobać się dziewczynie:
Romantyczna tematyka, ładna oprawa graficzna, proste zasady i niekończąca się rozrywka. Czego chcieć więcej?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz