wtorek, 11 sierpnia 2015

Injustice: Gods Among Us

 Joker wykonał swój ostatni numer. Ostatni i zdecydowanie najlepszy na jaki go było stać. Teraz już nie o niego tu chodzi. Oczywiście jak wesz będzie się dalej pałętał pod nogami i gryzł w pęciny, lecz nadszedł czas na walkę z kimś dużo bardziej niebezpiecznym. Z kimś kto nie tylko nagle zdał się postradać zmysły, lecz posiada moc i zdolności mogące sprawić więcej szkód niż wszystkie wybryki Jokera razem wzięte. A za nim, za tym nowym niespodziewanym wrogiem, jak gęsi ustawiają się jeszcze jego poplecznicy, zastraszeni czy zafascynowani, nieważne. Ważne, że teraz równie niebezpieczni jak on sam. Bo nadszedł czas gdy błękit i czerwień już nie wywołują uśmiechu na twarzy. Czas gdy błękit i czerwień spędzają sen z powiek, a prężnie wypięta pierś z widniejąc na niej literą "S" stała się celem do ostrzału. 





Z góry muszę zaznaczyć, że bijatyki nigdy nie były moim ulubionym typem gier. Jednak w taki czy inny sposób, parę się z nich przewinęło w moim życiu i tak też w końcu trafiłam na Injustice. Niczego wielkiego po tej grze się nie spodziewałam, bo uważałam, że wszystkie bijatyki sprowadzają się dokładnie do tego samego (czyli mashowania oczywiście) i w zasadzie tylko skórki postaci można sobie zmieniać. Zanim jednak dokona się na mnie ostracyzm, pozwolę sobie wyrazić swoją opinię na temat tej gry i moje z nią przemyślenia.


Moim zdaniem Injustice jest typową bijatyką w nietypowym wykonaniu.Usiadłam do niej chętnie, chcąc zobaczyć w akcji postacie bardziej lub mniej znane mi z komiksów i filmów DC. Szczerze mówiąc nigdy za uniwersum Batmana nie przepadałam i zdecydowanie bardziej wolę Marvela, jednak to akurat mnie nie zraziło. Mając w pamięci wszystkie bijatyki, w których bohaterowie stworzeni są po to tylko, żeby walczyć, chciałam zobaczyć dla odmiany tych, którzy z natury walczą o coś, a nie tylko dla zasady. No i ciekawa byłam jak zostaną przelane na komputer ich zdolności i umiejętności. I nie zawiodłam się. W Injustice gra się naprawdę dobrze.



Grafika jest bardzo przyjemna dla oka nawet jeśli utrzymana w typowym dla DC wszechponuryźmie, z powiewającymi smętnie na deszczu pelerynkami i piorunami w oddali. Wszystko jest trochę depresyjne ale w zasadzie w niczym to nie przeszkadza i przynajmniej łatwo wczuć się w klimat. Nie ma typowego ringu i zwykłego mordobicia. Jest przynajmniej mordobicie o wyższy cel.


Do wyboru mamy całą masę bohaterów i złoczyńców a każdy z nich ma swoje, unikatowe ciosy, chwyty, uniki i ataki specjalne. Poza tym możemy jeszcze wybierać im skórki coby grało się ciekawiej. Dodatkowo gra jest bardzo bogata w niespotykane wcześniej przeze mnie elementy. Oprócz całej masy ruchów i dziesiątków możliwych ich kombinacji, mamy uzupełniające je animacje (oczywiście też unikatowe dla każdego z osobna) jak również możemy wchodzić w interakcje z otoczeniem. Mamy całą paletę rozmaitych map, które nie tylko wyglądem się między sobą różnią. Każde miejsce, które mamy do wyboru ma zwykle jeszcze dwie połączone z nim mapy i można na przykład wyrzucić przeciwnika na obszar inny niż początkowy. No i cała masa elementów w otoczeniu, z których można korzystać, takich jak rzucanie telewizorami, szafami i fortepianami, odbijanie się od żyrandoli i samochodów, uruchamianie wyrzutnie rakiet czy kierować na przeciwnika wody z urwanej rury i wiele wiele innych. No i oczywiście rzucanie się truchłem świni (zdecydowanie moje ulubione). 


Jeśli chodzi o kombinacje ruchów to przyznaję, że nie wiem czy i jeśli tak to czym różnią się od innych gier. Skłamałam trochę na początku z tym mashowaniem, ale prawda jest taka, że niespecjalnie potrafię panować nad kombinacjami ruchów w bijatykach (choć się staram!). Może dlatego też nie przepadam za nimi aż tak bardzo. Niemniej jednak, jeśli tylko dać grze szansę, to na stosunkowo przyjemnym samouczku można nauczyć się podstawowych kombinacji i faktycznie, nie tak trudno wprowadzić je w życie.


Co jeszcze mi się podoba to to, że walki nie są podzielone na rundy. Postaci mają w prawdzie w pewnym sensie dwa życia (szary i czerwony pasek życia), lecz to, że ktoś już pierwsze swoje stracił wcale nie znaczy, że dalszy ciąg starcia zaczynany jest od zera a nasz przeciwnik (lub my sami) nie traci z tego tytułu swojego życia. Gra ciągnie się dalej bez przerwy, aż do ostatecznego rozstrzygnięcia.



Mam jednak pewne zastrzeżenia co do samych postaci. Moim zdaniem nie są odpowiednio zrównoważone. Mamy całą masę bohaterów, którymi gra się łatwo i przyjemnie i są prości w opanowaniu jak i bardzo wiele takich, którzy może i mają potencjał, lecz trzeba się zdecydowanie bardziej wysilić, żeby go z nich wyciągnąć. Zgodzę się, że jest to cena jaką płacimy za różnorodność i szeroki wybór lecz moim zdaniem kontrast między niektórymi postaciami jest tak duży, że może zniechęcać. 

Jeśli chodzi o fabularną część gry to przyznam, że przeszłam ją z dużą przyjemnością. Nie będąc do końca zaznajomiona wcześniej z uniwersum DC, powoli poznawałam nowe postaci a były one wprowadzane na tyle sprawnie i sensownie, że szybko łapałam główny zarys ich historii i relacji między nimi. A żeby było ciekawiej i abyśmy mieli szansę zagrać nie tylko "tymi dobrymi" już na początku gry przenoszeni jesteśmy do alternatywnego wszechświata, gdzie niektóre role się odwracają. Część bohaterów nagle staje się naszymi wrogami a część wrogów dołącza do nas w walce przeciwko... no oczywiście przeciwko temu najsilniejszemu i najgroźniejszemu czyli Supermenowi. Cała fabuła tak naprawdę kręci się oczywiście głownie wokół Batmana i Supermena lecz w międzyczasie mamy szansę zagrać naprawdę wieloma różnymi postaciami. A całość trzyma się kupy, ma sens i do końca utrzymuje w przyjemnym napięciu. Z każdym kolejnym przeciwnikiem jest coraz trudniej i choć grę można spokojnie przejść w ciągu jednego popołudnia to zdecydowanie będzie to popołudnie wywalczone w pocie czoła.


Podsumowując uważam, że gra, choć nie w moich klimatach i nie w moim typie, jest bardzo przyjemna. Mimo iż w towarzystwie najmniej miałam do czynienia z bijatykami to przekonuję się, że faktycznie w dużej mierze są to gry bardziej zręcznościowe niż losowe i to co naciskamy na padzie a nie jak szybko, może mieć znaczenie. Gra jest zrobiona z pomysłem i trochę zmieniła mój pogląd na bijatyki. Wracam do niej chętnie i zgadzam się, że łatwo się przy tym odstresować. A dla fanów Mortal Combat - w grze gościnnie występuje Scorpion!



Dlaczego gra może podobać się dziewczynie:
Występują w niej postaci znane z filmów i komiksów i z pewnością może przyciągnąć fanów uniwersum DC. Ma jasny i wyraźny samouczek a także szeroko rozbudowane elementy bijatyk i poziomy trudności. Dostępne są rozmaite mapy z interaktywnymi elementami i ciekawe skórki postaci a całość ma naprawdę dobrą grafikę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz